Perfect rarely shows up, and waiting for it usually means waiting forever.
Origin
This is how we work at YOKO³. We trust instinct and we set the pace, so we're not sitting around waiting for the right moment but moving when the moment actually calls for it. When we feel something, we don't wait for everything to fall into place perfectly. If we believe in something, we'd rather push, move, and make it happen.
It was 2020. COVID took the concerts, the shows, the live music, and for a lot of people the will to do anything at all. While some musicians were calling for government help, Michał Szczygieł was fighting for his own thing and making music in the studio.
The track is called Spontan, something spontaneous, unplanned. And us, YOKO³, back then a production company in name only, we fell in step with the track. It really was spontaneous. No written plan, no long back and forth. We felt the track, and we were able to feel the moment and move with it, the way it sounds in the song itself:
Trzymam na dystans strach
Potem czekam na wiatr
By pozwolić się nieść
Lubię spontan
Michał Szczygieł, "Spontan"
This isn't our everyday way of working. But in that case, this is exactly how it had to happen.
Kickstart
Nobody had hired us yet. No commission, no contract, and talk of money was a side matter. The label didn't know us yet. Even so, we sat down with Michał and felt the same thing. It's summer. There's a finished summer track. And the feeling was that sitting on it would waste both. On the label's side there was still no concrete plan for when or with whom to shoot it, and we wanted to move, we felt that moment.
We told each other: let's do it now. But there was a small catch, Universal had to say yes. What we knew was that the label wanted a video anyway, it just wasn't settled when, with whom, or how. So we figured it simply: if there's nobody yet, and we feel it, then let's do it.
We just took it on ourselves.
And here's the heart of it: the real risk wasn't on Michał's side. It was on ours. We were the ones who started planning, and a few days after talking with Michał we were already on set, already shooting with no green light, covering the costs, our reputation on the line, because what if it wasn't good enough? Confidence kept crossing over into doubt, a strange feeling. The risk was that, worst case, the label wouldn't take it, and they had every right not to, and we'd lose the money, maybe the client, and all our work and commitment would go to waste. Even so, we built the whole thing before anyone said yes, even with some talks already going on in the background. Knowing our own worth, deep down we were convinced that once Universal saw the finished result, they'd be happy with it. But you know how it is, that first time.
The whole process was spontaneous, not just the video. What was spontaneous was how we made the decisions, how we shot, how we carried the whole story, so that everything, even what happened off camera, moved in the same rhythm. It wasn't about making visuals for a finished song. It was about the image carrying it as strongly as the song carries itself.
The idea for the shot itself came straight out of lockdown, because that's where we all were. No friends, no social life, no bars, no concerts. All that was left was what you carry inside you and in your own head. So one of the few things we planned was that single shot, the one that had to hold the whole track: the artist drifting on a small boat, the water turning into sky, alone with his thoughts in that space. Above him, something nobody in the frame sees, our drone, capturing the image. Grounded, but free. The lyrics woven into the frame. One image, the whole of that Spontan.
From idea to release it took days. Not months. The rush was our fuel, not an obstacle. Moving fast on the visual side definitely helped.
While shooting, we caught extra material that later became the acoustic version on Universal. That wasn't our original idea, so we left it under their name. No hard feelings, since it wasn't our intention, there's no reason to put our name on it. For us it's a making of, and a good memory from the day of the shoot.
Outcome
Premiere in 2020. Today, in 2026, the piece has over 28 million views. A radio hit. Played on music TV. For a Polish lyric video, that's something few ever pull off.
But it was never about the numbers, those belong to everyone who made the track. For us it's a story about what one decision can change when you stop waiting and start doing. Sometimes something done now beats something held back waiting for perfect, made exactly at the moment when hesitation could have changed the whole course of events. Today YOKO³ works in a far more professional way, often the contract is on the table before anything even happens, though we still believe that understanding, intuition, and a feel for the moment matter.
In the end the label was happy, and the relationship is very good to this day. The reason matters: they didn't find us, we showed up at the right moment, with the idea ready. We listened to what Michał needed at that point. We saw the potential, and we cared about moving fast. It wasn't about the job alone. We put all our skills into it and did as much as we could. We brought the idea, solved the problem, and added our small brick to the whole success. Since then we've handled a large part of Michał Szczygieł's visual side. Music videos, photos, covers, building the team around it. One spontaneous yes, years of work together.
Perfekcyjne często się nie pojawia, a czekanie na nie zwykle oznacza czekanie w nieskończoność.
Origin
Tak pracujemy w YOKO³. Możemy zaufać sobie, a w tym naszemu instynktowi, i bywa, że nadajemy tempo, tak żeby nie zwlekać na odpowiedni moment, a działać wtedy, kiedy jest potrzeba. Gdy coś czujemy, to nie czekamy, aż wszystko ułoży się idealnie, bo perfekcyjne często się nie pojawia. My jeśli w coś wierzymy, to wolimy popchać, ruszyć i zrobić.
Był 2020 rok. COVID zabrał koncerty, występy, granie na żywo i nie tylko, często też chęć do robienia czegokolwiek. Kiedy niektórzy muzycy wołali o pomoc rządową, Michał Szczygieł walczył o swoje i robił muzykę w studio, z tego urodził się jeden numer, który tworzy naszą wspólną historię.
Utwór nazywa się Spontan - coś spontanicznego, nieplanowanego. My jako YOKO³, wtedy jeszcze firma produkcyjna tylko z nazwy, dopasowaliśmy się do kawałka. Było naprawdę spontanicznie. Bez rozpisanego planu, bez długich ustaleń w tę i z powrotem. Poczuliśmy tę piosenkę, byliśmy w stanie poczuć moment i ruszyć razem z nią - tak jak wybrzmiało to w samym kawałku:
Trzymam na dystans strach
Potem czekam na wiatr
By pozwolić się nieść
Lubię spontan
Michał Szczygieł, "Spontan"
To nie jest nasz codzienny tryb pracy - na pewno nie po latach doświadczeń, teraz jesteśmy w stanie zadbać o detale produkcji. Lecz w tamtym wypadku czasu było mniej i tak właśnie musiało się stać, by słowa utworu towarzyszyły nam podczas tworzenia materiałów wizualnych.
Kickstart
Nikt nas wtedy jeszcze nie zatrudnił. Żadnego zlecenia, żadnej umowy, a rozmowy o pieniądzach były sprawą drugorzędną. W Universalu nas jeszcze nie znali. Mimo to usiedliśmy z Michałem i poczuliśmy to samo. Jest lato. Jest gotowy, letni kawałek. Odczucie było, że odkładanie zmarnowałoby i jedno, i drugie. Od strony wytwórni nie ma jeszcze konkretnego planu, kiedy i z kim go nagrać - a my chcieliśmy działać, my wiedzieliśmy, że to jest ten moment.
Powiedzieliśmy sobie: róbmy to teraz. Ale jest małe "ale" - klient musi się zgodzić. Wiedzieliśmy tyle, że wytwórnia i tak chciała teledysk dla Michała, lecz nie było ustalone kiedy, z kim i jak. Uznaliśmy więc prosto: jeśli nikogo jeszcze nie ma, a my to czujemy, to zróbmy to.
Po prostu wzięliśmy to na siebie.
I tu jest sedno: prawdziwe ryzyko nie leżało po stronie Michała. Leżało po naszej. To my zaczęliśmy planować, a w kilka dni od rozmów z Michałem byliśmy już na planie - już robiliśmy materiał, jeszcze bez zielonego światła, pokrywając koszty, z naszą reputacją na szali, bo co jeśli to nie będzie wystarczające? Pewność siebie przeplatała się z niepewnością - dziwne uczucie, ale takie momenty budują na przyszłość. Ryzykiem było, że w najgorszym wypadku wytwórnia tego nie przyjmie - bo miała do tego prawo, a my tracimy pieniądze, może klienta, a nasze zaangażowanie i praca pójdą na marne. Mimo tego stworzyliśmy całość, zanim ktokolwiek powiedział tak - chociaż w tle już odbywały się jakieś rozmowy. My, znając swoją wartość, głęboko byliśmy przekonani, że jak zobaczą materiał i kiedy rezultat będzie gotowy, to w wytwórni będą zadowoleni - ale wiadomo, ten pierwszy raz.
Spontaniczny był cały proces, nie tylko teledysk. Spontanem było to, jak podejmowaliśmy decyzje, jak kręciliśmy, jak prowadziliśmy całą historię, tak żeby wszystko, nawet to poza kamerą, szło w tym samym rytmie. Nie chodziło o zrobienie wizualizacji do gotowej piosenki. Chodziło o to, żeby obraz niósł ją tak mocno, jak ona niesie samą siebie.
Pomysł samego ujęcia wziął się prosto z lockdownu, bo tam akurat wszyscy byliśmy. Bez znajomych, bez życia towarzyskiego, bez barów, bez koncertów. Zostawało tylko to, co masz w sobie i w swojej głowie. Więc jednym z nielicznych elementów, które zaplanowaliśmy, było jedno ujęcie, które miało udźwignąć cały numer: artysta dryfuje na małej łódce, woda zamienia się w niebo, sam ze swoimi myślami w tej przestrzeni. Nad nim coś, czego nikt w kadrze nie widzi - nasz dron, który zapisuje ten obraz. Uziemiony, ale wolny. Tekst wpleciony w kadr. Jeden obraz, ot cały ten Spontan.
Od pomysłu do premiery minęły dni. Nie miesiące. Pośpiech był naszym paliwem, nie przeszkodą. Szybka realizacja strony wizualnej na pewno w tym pomogła.
Przy okazji zdjęć nagraliśmy dodatkowy materiał, z którego później powstała wersja akustyczna. To nie był nasz pierwotny pomysł, ale mimo tego zostawiliśmy to dla klienta. Bez bólu - skoro to nie był nasz zamiar, nie ma po co się pod tym podpisywać. Dla nas to making of i dobre wspomnienie z dnia zdjęciowego.
Outcome
Premiera była w 2020. Dziś, w 2026, materiał ma ponad 28 milionów wyświetleń. Hit radiowy. Grany w telewizjach muzycznych. Jak na polski teledysk tekstowy, mało komu się to udaje.
Ale to nigdy nie było o liczbach - te należą do wszystkich, którzy tworzyli ten utwór. Dla nas to historia o tym, co potrafi zmienić jedna decyzja, kiedy przestajesz czekać, a zaczynasz działać. Czasem lepsze zrobione teraz niż wstrzymane w oczekiwaniu na idealne, podjęte dokładnie wtedy, kiedy wahanie mogło zmienić cały bieg wydarzeń. Dziś YOKO³ działa zdecydowanie bardziej profesjonalnie, często zanim cokolwiek się wydarzy, już kontrakt jest na stole - chociaż nadal uważamy, że ważne jest zrozumienie, intuicja i wyczucie momentu.
Koniec końców wytwórnia była zadowolona, a relacje są bardzo dobre do dziś. Ważny jest powód: to nie oni nas znaleźli, to my pojawiliśmy się w odpowiednim momencie i z gotowym pomysłem, który zrealizowaliśmy. Wsłuchaliśmy się w to, czego artysta potrzebował w danym momencie. Zobaczyliśmy potencjał i zależało nam, żeby zadziałać szybko. Nie chodziło o samo zlecenie. Włożyliśmy w to wszystkie nasze umiejętności i zrobiliśmy tyle, ile się dało. Dowieźliśmy, rozwiązaliśmy problem - szybko, skutecznie, a zarazem mądrze. Dorzuciliśmy naszą małą cegiełkę do całego sukcesu. Od tego momentu odpowiadamy za sporą część strony wizualnej Michała Szczygła. Teledyski, zdjęcia, okładki, budowanie teamu wokół tego. Jedno spontaniczne tak, lata wspólnej pracy.